paranoia jest goła...

Pierwsze wydanie "Ubika" Philipa K. Dicka ukazało sie w Polsce w serii "Stanisław Lem poleca". Dick sądził, że publikacja jego powieści w naszym kraju przyniesie mu duże zyski - jednak srodze się zawiódł (min. dlatego, że przyjął wypłatę w złotówkach, a nie w dewizach). Umysł Dicka zinetrpretował to jako objaw wrogiego mu spisku kierowanego przez Lema. Wypączkowała z tego cała teoria spisku, w której Stanisław Lem jawił się raz jako tajny agent KGB, innym razem zaś jako kryptonim całej organizacji. Zachowało się dwadzieścia jeden listów, jakie wysłał Dick do FBI, informując o niebezpieczeństwie, czyhającym ze strony tajemniczego, komunistycznego Lema.

Oto jeden z nich, z 2 września roku 1974:

PhillZałączam list profesora Darko Suvina jako uzupełnienie informacji, którą wysłałem poprzednio. Jest to mój pierwszy kontakt z profesorem Suvinem. Załączam też nazwiska trzech marksistów, o których informowałem poprzednio na podstawie osobistych z nimi kontaktów. Są to Peter Fitting, Fredric Jameson i Franz Rottensteiner, który jest oficjalnym agentem Stanisława Lema na Zachodzie. Tekst listu wskazuje na rozległe wpływy czasopisma "Science Fiction Studies".

Rzecz nie w tym, że osoby te są marksistami albo nawet że Fitting, Rottensteiner i Suvin są obcokrajowcami, ale wtym, że wszyscy oni bez wyjątku są posłusznymi wykonawcami rozkazów Stanisława Lema z Krakowa w Polsce, stuprocentowego funkcjonariusza partyjnego (wiem to na podstawie jego publikowanych materiałów oraz osobistych listów do mnie i do innych osób). Ta komórka partii zza żelaznej kurtyny - Lem jest najprawdopodobniej wieloosobowym komitetem, a nie pojedynczym osobnikiem, gdyż pisze wieloma stylami i raz zna niektóre obce języki, a raz nie - dąży do zdobycia monopolistycznej pozycji pozwalającej kontrolować opinię poprzez krytykę i artykuły pedagogiczne, stanowiąc zagrożenie dla całej naszej dziedziny science fiction z jej swobodną wymianą poglądów i myśli. Peter Fitting zaczął dodatkowo recenzować książki dla czasopisma "Locus" i "Galaxy". Partia ta posiada (w USA) wydawnictwo publikujące dużo kontrolowanej przez nią science fiction. W przesłanych wcześniej materiałach wskazywałem już na penetrację przez nich kluczowej publikacji naszej organizacji zawodowej - Science Fiction Writers of America.

Udało im się osiągnąć swoje cele głównie w dziedzinie prac akademickich, recenzji książkowych i prawdopodobnie przez naszą organizację uzyskali wpływ na przyznawanie nagród. Myślę jednak, że obecnie ich kampania na rzecz propagowania Lema jako wybitnego powieściopisarza i krytyka traci impet i zaczyna napotykać poważny opór: 1) ujawnia się, że twórcze zdolności Lema były przereklamowane i 2) w brutalnych, obraźliwych i zupełnie nie umotywowanych atakach na amerykańską science fiction i jej amerykańskich autorów Lem posunął się za daleko i zbyt szybko zraził sobie wszystkich poza wiernymi członkami partii (ja jestem jednym z tych zrażonych).

Byłoby bardzo groźne dla naszej dziedziny, gdyby się okazało że znaczna część naszej krytyki, prac naukowych i wydawnictw jest całkowicie podległa jakiejś anonimowej grupie z Krakowa. Nie wiem jednak, co można na to poradzić.

Artykuł Lecha Jęczmyka na temat organizacji "Stanisław Lem" (zawiera przytoczony list) :Nowa Fantastyka IX/1991.

do góry


home | ichthys vs fff | orbis tertius | książki | linki